Poniższy artykuł powstał na bazie prelekcji wygłoszonej przez dr Magdalenę Gajek i Szymona Kwiatkowskiego podczas tegorocznego wydarzenia Legal Match Maker 2026, w ramach panelu pt.: „Jak nie robić marketingu w kancelarii?”. Wystąpienie to idealnie diagnozuje problemy, z którymi na co dzień spotykam się, doradzając małym i średnim kancelariom. Przekładam przemyślenia na wspólnie wnioski.
Zapraszam do lektury, która pomoże Wam uchronić budżety i prowadzić marketing z głową.
Jak nie robić marketingu w kancelarii? 5 najczęstszych błędów
Większość małych i średnich kancelarii prawnych nie ma dziś problemu z brakiem chęci do promocj. Ma problem z budowaniem działań na wadliwych fundamentach biznesowych. Przypadkowe zrywy marketingowe, niepoparte danymi i analityką, rzadko przekładają się na wartościowe zapytania od klientów, generując jedynie niepotrzebne koszty.
1. Paździerz obity złotem – brak strategii biznesowej
Wielu prawników oczekuje, że marketing będzie jak brokat, którym posypiemy ich usługi, by wyglądały lepiej niż u konkurencji za ścianą. Prawda jest jednak brutalna: marketing nie naprawi słabych założeń biznesowych. Próba stworzenia efektownej strony WWW bez uprzedniego zdefiniowania strategii kancelarii to pułapka. Zanim wydasz złotówkę na reklamę, musisz wiedzieć:
- Kto jest Twoim kluczowym, najbardziej rentownym klientem?
- Jaka usługa rozwiązuje najpilniejszy problem tego segmentu rynkowego?
- Z jakich usług (często czasochłonnych i niskomarżowych) powinieneś dziś zrezygnować? Marketing ma za zadanie napędzać sprawny model biznesowy i wspierać sprzedaż, a nie maskować brak strategicznych decyzji wspólników.
2. Ignorowanie struktury rynku i reguły 95:5
Marketing to ekosystem, a nie jeden oderwany od rzeczywistości post na LinkedIn czy wywiad w prasie. Zgodnie z badaniami prof. Johna Dawesa z The Ehrenberg-Bass Institute (reguła 95:5), tylko około 5% potencjalnych klientów jest w danym momencie gotowych do zakupu (są tzw. in-market). Pozostałe 95% (out-of-market) nie szuka teraz prawnika. Błędem jest skupianie się wyłącznie na wizerunku (np. rankingach czy stoiskach targowych), które nie sprzedają tu i teraz, jak i targetowanie działań tylko na te 5% gotowych do zakupu (co prowadzi do walki ceną ze względu na brak silnej marki). Skuteczny marketing prawniczy to zbalansowany miks: edukacji, brandingu i wsparcia sprzedaży.
3. Ślepe „Kopiuj-Wklej”
Prawnicy nagminnie kopiują działania konkurencji. Skoro mecenas X założył Instagrama, to my też musimy. Problem w tym, że nie masz wglądu w analitykę konkurencji (np. dane z Google Analytics) i nie wiesz, czy to działanie przynosi im jakikolwiek zwrot z inwestycji (ROI). Często jest to tylko kosztowne hobby. Co więcej, naśladownictwo prowadzi do tworzenia hermetycznych treści „od prawników dla prawników”. A jeśli nie celujesz z usługami B2B w inne kancelarie, to taki bezpieczny, nudny i zachowawczy marketing pozostanie niezauważony.
4. Zarządzanie w stylu Poniatowskiego (przez abdykację)
Musimy rozróżnić komunikowanie od zarządzania. Komunikowanie (np. formatowanie newslettera, publikacja postów czy tworzenie grafik zgodnych z brandbookiem) to zadania operacyjne, które należy i trzeba delegować zewnętrznym ekspertom lub zespołowi. Zarządzanie marketingiej to zadawanie trudnych pytań biznesowych: czy wprowadzamy nową specjalizację? Gdzie lokujemy budżet na testy? Kto jest naszą grupą docelową? Tych decyzji nie da się zdelegować – to rola partnera zarządzającego. Marketing potrzebuje ownershipu. Nie musisz pisać postów, ale musisz być merytorycznym sparingpartnerem dla swojej agencji i trzymać rękę na pulsie strategii.
5. Syndrom „Moje jest najmojsze” (Pułapka ego)
Kancelarie często blokują własny rozwój, ponieważ prawnik „wie najlepiej, jak robić marketing”. Kończy się to mikromanagementem, gdzie prawnik weryfikuje każdy przecinek i odrzuca pomysły, bazując na swoim subiektywnym poczuciu estetyki, a nie na danych i potrzebach rynku. Marketing nie jest odwzorowaniem potrzeb estetycznych partnerów kancelarii – jest odpowiedzią na problemy klienta. Budowanie dobrego marketingu to tworzenie powtarzalnego systemu, w którym eksperci od komunikacji mają przestrzeń do optymalizacji i działania na podstawie metryk, a nie widzimisię zarządu.
Budowanie silnej, nowoczesnej marki prawniczej wymaga odrzucenia przestarzałych schematów i oparcia się na strategii oraz danych.








