Zarządzanie kancelarią 3 min czytania

400 zł x 100 h to 40 000 zł netto.

Autorem poniższego tekstu jest Adam Sornek. Materiał pierwotnie ukazał się na linkedin Adama i jest tak dobry, że postanowiłem go przedrukować go także do siebie. Zachęcam Cię do odwiedzenia strony Adama Toga Bez Wroga.

400 zł x 100 h to 40 000 zł netto.
To jest minimum.

Dlaczego tyle? Za chwilkę – ok?

To jest proste wyliczenie budżetu miesięcznego kancelarii, przy założeniu, że sprzedasz w miesiącu 100 godzin i jesteś solo.

I nawet gdy nie sprzedajesz godzin i właśnie sobie mówisz: „mam ryczałty”… to wiedz, że i tak sprzedajesz godziny. W tych ryczałtach, jest Twój czas pracy każdego dnia, od rana do popołudnia… lub wieczora.

A Twój czas pracy jest ograniczony do maks. 160 godzin w miesiącu. Chyba że jesteś RoboCopem albo Terminatorem. Wtedy koniecznie zacznij czytać książkę Christiny Maslach o wypaleniu zawodowym.

Nie sprzedasz 160 godzin (8 godzin dziennie x 5 dni x 4 tygodnie), bo robisz setki innych rzeczy… kawka, small talk, rzeczy poza rozliczeniem, siusiu, oferty, księgowa, druga i trzecia kawka, warsztat, szkolenie itd.

Z reguły nie sprzedasz nawet 100 godzin. Tyle sprzedają osoby z bardzo dobrze ułożonym biznesem i mindsetem, sprawcze, zdeterminowane, z naładowaną baterią, umiejące nie tylko pracować, ale również wypoczywać. A prawników z naładowaną baterią – jak mawiała moja mama – to „w kościele ze świeczką szukać”.

No ale przyjmijmy, że masz „wyrobione” te 100 godzin, które leci do klientów i jest rozliczone. Każda godzina w tych 100 godzinach musi kosztować minimum 400 zł netto.

„Aż tyle?!” – tak, masz koszty firmowe comiesięczne, masz koszty międzyokresowe które ponosisz rzadziej albo raz na parę lat (np. Twój nowy Mac, urządzenie wielofunkcyjne), a oprócz tego, kasę z firmy zabierasz do domu, gdzie pokrywasz analogiczne koszty prywatne (od serka wiejskiego do remontu mieszkania/domu).

W tych 400 zł jest też budżet na Twój rozwój, bo jeśli chcesz pracować sam_a w takim tempie i obciążeniu, to… zajrzyj do książki Maslach.

Potrzebujesz w stawce bazowej mieć zabezpieczenie budżetu na pracownika, na większe biuro, na wyposażenie pracownika, na swój rozwój itd. To się samo nie zrobi – kasa na to musi przyjść od klienta.

Słyszałem gros opowieści o tym, jak prawnicy zanim dojechali do klienta z ofertą, obniżyli stawkę o 30 albo 40%, bo „w branży klienta recesja”, „bo to”, „bo tamto”. Lęk przed odrzuceniem („jesteście za drodzy”) jest tak silny.

Tylko gdy obniżasz stawki i negocjujesz sam_a ze sobą, to musisz pracować więcej. Książka Maslach… – wspominałem? 🙂

400 zł x 100 h to 40 000 zł netto.
To jest stawka minimalna – godzinowa lub bazowa do wyliczenia ryczałtów. Zapisz na kartce i powieś na lodówce. Możesz napisać więcej 🙂

→ A jeśli sobie robisz pod górkę, to zapraszam na webinar który prowadzimy z Szymon Kwiatkowski jutro.

Jeśli chcesz:
➡️ zmienić swoje podejście do kasy,
➡️ rozmawiać z klientami, tak by akceptowali Twoje nowe, godziwe stawki
➡️ z łatwością sprzedawać usługi i podnosić stawki
to zapraszamy 🙂

Rejestracja: Przekonania, które sprawiają, że zarabiasz za mało. 

A jeśli nie chcesz przyjść na webinar, to chociaż wydrukuj kartkę i powieś na lodówce.

400 zł x 100 h to 40 000 zł netto.
I pamiętaj o książce Maslach.

p.s.

dołącz do II edycji naszego programu: „Jak podnieść stawki bez utraty klientów?”