Szkolenia i spotkania

W tym miesiącu prowadzę dwa otwarte szkolenia. Pierwsze przeznaczone jest dla studentów i aplikantów wszelkiej maści – odbędzie się na Wydziale Prawa i Administracji 8 grudnia o godz. 17.00: szczegóły. Drugie szkolenie poprowadzę w dniu 15 grudnia o godz. 17.00 w siedzibie Okręgowej Izby Radców Prawnych w Łodzi: szczegóły. Jeżeli jesteś w Łodzi, w którymś z powyższych terminów zapraszam na spotkanie i udział w szkoleniu.

W oczekiwaniu na mój kolejny post polecam bardzo ciekawy artykuł Rafała Chmielewskiego: Facebook w e-marketingu prawniczym. Rafał stoi na stanowisku, że:

„Facebook nie nadaje się, jako narzędzie do pozyskiwania klientów.”

Osobiście nie stawiałbym sprawy na ostrzu noża… Moje przemyślenia na ten temat umieszczę w najbliższym poście.

Polecam również, dla zmiany tematyki, kreatywne podejście do wizytówek. Zwyczajowo, wizytówki są takie same… A można wyróżnić się z tłumu identycznych wizytówek czymś zupełnie innym. Zachęcam do kreatywnego spojrzenia na ten link: Cool business card design. Znajdziesz tam też wizytówki prawników.

.

0 59
Szymon Kwiatkowski

5 komentarzy

  1. Dzięki Szymonie za wspomnienie mojego postu! 🙂

    To teza dość kontrowerysjna, za którą już nie raz próbowano mnie „zjeść” 🙂 Ale nie jest bezpodstawna. Oczywiście mogę się mylić, ale równie dobrze może mylić się ktoś, kto twierdzi przeciwnie. A takich jest wielu, bo teraz Facebook rules i nikomu nawet do głowy nie przyjdzie zakwestionować ten fakt.

    Ale pytanie jest takie: czy jest prawnik, który wykorzystując FB do marketingu swojej kancelarii może powiedzieć, że to narzędzie przyniosło mu tylu i tylu klientów? Jest? Nie ma. Jasne, że np. Old Spice może zrobić kampanię na FB i zarobić na tym mega kasę, ale to jest zupełnie inny rodzaj produktu. Usługi prawne są na innym biegunie. Tutaj nie wystarczy rozśmieszyć, zadać ciekawe pytanie, pokazać twarz w Porshe… Tutaj trzeba pokazać co się wie i jakie ma się doświadcznie, a do tego FB niezbyt się nadaje. Sam to testowałem. Jeżeli wciskam na FB ścisły kontent, to nikogo to nie interesuje (no, prawie nikogo), a informacje śmieszne, angażujące w jakiś sposób, są poczytne.

    A potencjalny klient nie szuka u mnie rozrywki…. szuka rozwiązania swojego problemu, nawet jeżeli jest tylko to głód wiedzy. Jeżeli szuka wiedzy, to „googla”, a jeżeli prowadzę blog prawniczy, to znajduje mój blog, a nie FB.

    I błędem jest zaczynanie przygody… nie, to złe słowo… wdrażanie strategii e-marketingowej w kancelarii (to jest przecież element poważnej układanki, jaką jest organizacja biznesu) od profilu na FB. Najpierw powinien być blog, a FB – jeżeli w ogóle – na ostatnim miejscu.

    I jeszcze małe zastrzeżenie, bo sądzę, że nie wszyscy mają jasność co do mojej wypowiedzi:
    Mnie chodzi o POZYSKIWANIE klientów a nie pogłębianie relacji. Jeszcze raz powtórzę więc, że w mojej skromnej opinii FB się nie nadaje do pozyskiwania klientów w branży prawniczej. Być może nadaje się do podtrzymywania i pogłębiania relacji, ale nie do przyciągania klientów.

    Ponadto sądzę, że FB ma wiele przydatnych funkcji, jak np, możliwość promocji wydarzenia, reklamę, przyciski i wtyczki społecznościowe, itd. Zatem nie skreślam tego narzędzia. Tyle że nie zgadzam się z tym, że jest to magnes na klientów 🙂

    Jaki mogę mieć jeszcze dowód?

    Ano nasi koledzy za oceanem. Zauważ, że mało kto korzysta z FB dla celów biznesowych. Jeżeli już, to w celach osobistych. A jakie e-narzędzia najczęściej są wykorzystywane? Po pierwsze LinkedIn, po drugie blog, po trzecie Twitter. Nawet czasem Wikipedia. Ale nie FB. To o czymś świadczy. I to, co może dziś zrobić prawnik, wprowadzając do własnej strategii marketingowej narzędzia społecznościowe, to nauczyć się korzystać właśnie z LinkedIn, GoldenLine, Twittera (przy okazji… razem z Marcinem Wystrychowskim mamy na ten temat szkolenie dla prawników). Z narzędzi, które na pewno będą procentowały (tak, tak, …. to też social media). Daję tego gwarancję! Bo sam to robię z sukcesem. Zresztą nie tylko ja.

    I może na koniec tego długiego komentarza 🙂 ….

    Wczoraj na szkoleniu (właśnie tym, które razem z Marcinem prowadzimy o wykorzystaniu mediów społecznościowych w kancelarii prawnej) ktoś powiedział, że FB buduje markę. Może i tak. Ale ostatecznie liczy się co?
    No? Ktoś wie? … 🙂

    Tak…. Liczy się zysk. Pieniądze na rachunku. Moja rodzina i moje pasje, które chcę realizować. Że tak powiem mam w nosie budowę marki, a skoro liczy się mój zysk, to korzystam z narzędzi, które dają mi niemal pewność, że go osiągnę. Te narzędzia wymieniłem powyżej. A FB? Czy na pewno zaprocentuje mi wysiłek w niego włożony? Nie wiem. A skoro nie wiem, to tego nie robię, bo wolę zrobić w tym czasie to, co jest pewne 🙂

    I tym pozytywnym akcentem… 🙂

    Dzięki Szymonie jeszcze raz za wspomnienie mojego postu! I wybacz, że tak się rozpisałem 🙂

    Pozdrawiam,
    Rafał
    http://www.e-MarketingPrawniczy.pl

  2. Witam,
    Niestety to prawda. Wizytówki polskich prawników są przewidywalne…. i nudne.
    I nie jest to wina wyłącznie właścicieli wizytówek, ale również firm zajmujących się ich projektowaniem i wytwarzaniem. Gdy szukałam swojej otrzymałam projekty grzeczne i sztampowe – najczęściej z paragrafem, wagą lub… Temidą 😉 Ostatecznie wizytówka powstała według mojego projektu.
    Pomysł z wizytówką prawnika, specjalisty od rozwodów – świetny.
    Pozdrawiam.

Trackbacks for this post

  1. […] Szymon Kwiatkowski, autor bloga Marketing Prawa, uprzejmie zacytował fragment mojego postu o Facebooku w e-marketingu […]

  2. […] Szymon Kwiatkowski, autor bloga Marketing Prawa, uprzejmie zacytował fragment mojego postu o Facebooku w e-marketingu […]

Leave a Reply